Survival pełną gębą czyli nóż NS3 „Anaconda” od GPknives

Parę lat interesuję się branżą „nożową” w Polsce. Znam większość twórców i kojarzę ich prace, jednak czasem pojawia się ktoś nowy, mniej znany, który przykuwa uwagę swoją osobą jak i wykonanymi pracami. Tak właśnie było w tym przypadku… Przeglądając relację z targów Survival Force Expo 2018 zobaczyłem stoisko Gpknives (http://gpknives.com.pl/), nie znałem wcześniej tego nożoroba oraz nie kojarzyłem jego prac. Automatycznie przerwałem oglądanie relacji i zabrałem się za poszukiwania strony internetowej w celu zdobycia jakichś informacji. Po odnalezieniu strony i dokładnym przeczytaniu jej wiedziałem, że trafiłem na bardzo ciekawą postać Pana Grzegorza Prządka.

 

Na wstępie chciałbym bliżej przedstawić wam jego osobę. Pan Grzegorz jak sam o sobie pisze od zawsze interesował się wojskiem. Jego pasją jest survival i ma po prostu hopla na punkcie noży. Dodatkowo jako młody człowiek był przez długie lata harcerzem. Swoje zainteresowanie wojskiem przerodził w czynna służbę wojskową. I tutaj mamy najciekawszą część całej opowieści o naszym bohaterze tego materiału. Pan Grzegorz Przodka przez 8 lat służył w Legii Cudzoziemskiej, najpierw jako spadochroniarz w Drugim Regimencie Spadochroniarzy Cudzoziemskich (2 REP) na Korsyce, z którym wyjeżdżał na misje do Kosowa, Dżibutti, na Wybrzeże Kości Słoniowej i do Gabonu. Potem ponad dwa lata spędził, w Gujanie Francuskiej (3 REI), gdzie zrobił staż instruktora survivalu, co dało mu możliwość pracy w Centrum Szkolenia w Lesie Tropikalnym, zdobyć wiedzę i doświadczenie, które teraz po powrocie moż wykorzystać i przekazać innym.

I co wy na to? Ja osobiście byłem w lekkim szoku. Po raz pierwszy poczułem, że trafiłem na osobę, która zna się na swojej robocie i nie z jednego pieca chleb jadła. Zaraz na pewno znajdą się osoby, które będą mówiły, że w polskich jednostkach też są specjaliści. Oczywiście zgodzę się z tym, jednak rzadko przekuwają swoje doświadczenia w tematykę, która mnie interesuje, czyli w noże i survival. Po zapoznaniu się z historią Pana Grzegorza, przejrzeniu jego prac, stwierdziłem, że muszę napisać do niego. Oczywiście jako mało znany wariat interesujący się nożami i łażeniem po lesie nie sądziłem, że coś z tego będzie. Jednak myliłem się… Zapytałem się po prostu czy jest szansa na przetestowanie jakiegoś noża. Chciałem przekonać się czy cała wiedza, którą przez tyle lat zgromadził nasz bohater, jest wyczuwalna w jego pracach. Dostałem pozytywną odpowiedź, że oczywiście, tylko pod jednym warunkiem, że recenzja ma być całkowicie obiektywna. Tutaj nie mam problemu z dotrzymaniem takiego warunku. Zawsze mówię, co mi nie pasuje i co bym poprawił.

Przed otrzymaniem noża na test zadałem parę pytań, na które dostałem odpowiedzi bez większego problemu i chciałbym, abyście potraktowali je jako mini wywiad. Nie jestem dziennikarzem, jednak musiałem zaspokoić moją ciekawość.

Co kierowało Panem przy wyborze stali 50hf na noże typy survivalowego?

Stal 50 HF często jest niedoceniana przez nożorobów, bo jest niedroga, twardość tej stali jest raczej z dolnego zakresu twardości interesujących każdego nożoroba. Uważam, że każda stal ma wady i zalety, do noży warto dobrać taką stal jak będzie się nią pracowało. Na nóż kuchenny takiej stali bym nie zastosował, bo rdzewieje w oczach. Z kolei twardsze stale mają mniejszą udarność i miałem kolegę, który narzekał że nóż o twardości 61 HRC wykrusza mu się jak natrafi na sęk w drewnie podczas batonowania. NS 3 wzorowałem jak chodzi o gabarytu na ESSE 5 czyli najbardziej popularnym nożu survivalowym na świecie. Tam zastosowano stal 1095, która tak na prawdę jak porównać skład chemiczny bardzo niewiele różni się składem i parametrami od 50 hf. Dla niektórych wadą jest niska twardość, dla mnie jest to zaleta, bo łatwo kilkoma ruchami naostrzyć nóż, nawet na kamieniu polnym (Można obejrzeć to na moim kanele Youtube: Survivalowe ciekawostki odc. 14 „Ostrzenie noża na kamieniu polnym”), a ta stal bardzo wiele wybacza. Każdemu kto chciałby twardszą stal proponuję stal NMV (O2) lub jak chcą troszeczkę bardziej nierdzewną to NC 11 LV (D2) choć one takiej udarności już nie mają, ale na taki nóż również dobrze się nadają.

W jaki sposób hartuje Pan noże, jakiego typu pieca Pan używa?

Odpowiedz na to pytanie zacznę od opowiedzenia jak to kiedyś oddałem kilka noży do hartowania w „profesjonalnej” hartowni. Odebrałem wszystkie świetnie zahartowane ale krzywe jak banan (dobrze chociaż, że Pan poczuwał się do winy i nie chciał pieniędzy). Na początku miałem piec gazowy, ale stwierdziłem, że skoro jestem automatykiem to zrobię sobie piec elektryczny. Kupiłem na OLX stary piec z 1989r., ale z niego wykorzystałem sobie tylko skorupę, rozebrałem, wymieniłem szamot i zrobiłem spiralę grzejną oraz całą automatykę. Histereza ustawiona jest na 10 stopni Celsjusza, więc piec jest dość precyzyjny. Rozgrzewa się do 1100 stopni w około 40 min i ma moc około 2 kW. Na jeden wsad mogę włożyć trzy noże o długości do 34 cm.

Jakich stali oprócz 50hf używa Pan do produkcji noży ?

Najczęściej to właśnie NC 11 LV (D2) oraz NMV (O2), hartowałem też inne stale takie jak 4H13, NC 6, NC 11, nie hartowałem jeszcze stali proszkowych ani HSS, są dużo bardziej wymagające jak chodzi o sprzęt i doświadczenie w hartowaniu.

Czy planuje Pan rozszerzenie swojej oferty o kolejne modele, zdradzi nam Pan co w najbliższym czasie trafi do oferty?

Tak oczywiście planuje robić więcej modeli, myślę że chciałbym zrobić mały nóż survivalowy o długości około 25 cm (przesyłam zdjęcia) ze stali NC 11 LV (D2), pochewka z kydexu z ładownicą na survival kit, mocowaniem na krzesiwo i systemem montażu na pas, tak by można było go obracać. Na razie jest to nóż w fazie testów. Oprócz tego chcę jeszcze zrobić necka o długości około 17,18 cm z rękojeścią z paracordu, oraz myślę o maczecie (tu mam trochę doświadczenia jak chodzi o używanie, a widzę że te maczety i parangi które są, pozostawiają jeszcze lukę dla mojego pomysłu).

Pan Grzegorz podesłał mi zdjęcia nożna, nad którym pracuje.

Z jakich materiałów wykonuje Pan pochewki do noży? Są tworzone ręcznie?

Pochewki do noży wykonuję samemu z cordury ( Proces można podejrzeć na Youtube „Pochwa do noża z cordury, tutorial”), w kilku kolorach, robię też z kydexu, ze skóry i taką hybrydę z kydexu i skóry, która łączy ze sobą elegancję i funkcjonalność.

Mikarta, która znajduje się na rękojeściach także została zrobiona w Pana warsztacie? Jakiej tkaniny Pan używa do jej zrobienia?

Mikarta na rękojeści jest kupna, stosuje też G 10 i drewno.

Kiedy Pan sprzedał swój pierwszy nóż ? ( chodzi mi o rok )

Na poważniej knifemakingiem zajmuję się od 3 lat, czyli niedługo, pierwsze kilka noży to były raczej noże testowe ale niedługo potem zacząłem sprzedawać wśród znajomych.

Jak określa Pan swoje noże jako custom czy hand made ?

Słowo “hand made” bardzo w ostatnich czasach “zdewaluowało się” wielu ludzi gdy nie stosuje maszyn typu CNC uważa, że to ręczna robota. Ja pierwsze noże robiłem ręcznie czyli rzeczywiście stosując pilnik, piłę i najwyżej wiertarkę mechaniczną bo trudno nawet dostać wiertarkę ręczną. Uważam, że nikt lub prawie nikt nie robi noży ręcznie choć wielu w tym ja używa takiego pojęcia jak “noże robione ręcznie” wszyscy z nas mają jednak na myśli bardziej robione “własnoręcznie” czyli samemu bez podwykonawców, bez maszyn sterowanych numerycznie, często kutych, według własnych projektów i nie jest to produkcja masowa czyli “custom”.

Dlaczego zdecydował się Pan robić noże, czy te dostępne w sklepach nie dawały rady podczas pracy zawodowej?

Dlaczego zacząłem robić noże hmm… Bo to fajne zajęcie, jako hobby. Pierwsze noże powstały ponad 20 lat temu na warsztatach szkolnych ze starych pił itp., pewnie każdy tak zaczynał. Potem rzeczywiście jak już byłem w Legii jakieś „Kabary” kupowałem, ale to zawsze nie było to. Może gdyby wtedy wpadł mi w ręce ESSE to bym go polubił ale zdaje sobie sprawę, że nie ma noża idealnego każdy ma jakieś wady i zalety, a właściciele tych noży też mają jakieś preferencje. Zawodowo zająłem się tym w maju zeszłego roku i dopiero się rozkręcam, a jak będzie dalej to zobaczymy, jestem dobrej myśli.

Dobra, chyba czas powiedzieć, jaki nóż dostałem do przetestowania. Był to jeden z czterech podstawowych modeli z linii survivalowej wykonywanych przez Gpknives, a mianowicie NS 3 (Nóż Survivalowy Model 3) „Anaconda”.

Nóż przyjechał do mnie ładnie opakowany, w kartoniku. Nie robiłem zdjęć, bo opakowanie dla mnie nie jest najważniejsze. Liczy się nóż, jego wykonanie, dbałość o szczegóły, itd. Jednak fajnie, jak dostajemy coś ładnie zapakowane i w tym wypadku tak było.

 

Po wyjęciu z kartonu ukazał mi się kawał noża… Pierwsze wrażenie? Trudno to opisać, ale od razu pomyślałem, że nóż, na to co oferuje, ma bardzo przystępną cenę. Z resztą, co ja będę pisał, zobaczcie sobie sami.

 

Czas na trochę suchych danych technicznych:

-Długość Całkowita 28 cm

-Długość Ostrza 15,5 cm

-Stal ostrze 4mm -50 HF (stal resorowa) szerokość 42 mm

-Twardość 55-56 HRC

-Waga 370g

-Rękojeść Mikarta piaskowana

-Ostrze pomalowane metodą proszkową (dostępne wersje bez malowania)

-Pochwa z kodury (nylon), wewnątrz wkładka typu kydex

W komplecie krzesiwo – na moje oko to Mil-tec

Dostępne kolory :

oliwkowy,

kamuflaż wzór 93 – taki wariant ja otrzymałem do testów

czarny

Możliwość zmiany pochwy na :

kydex (z dopłatą 50 zł)

skóra (z dopłatą 100 zł)

Nóż przyszedł ostry, spokojnie szedł przez kartę oraz golił. Sama KT wyprowadzona bardzo schludnie, najprawdopodobniej na jakimś systemie ostrzącym, ponieważ zauważyłem przełamanie na KT, tak jakby przy czubku był zmieniony kąt na inny. Głownię pokrywa farba naniesioną metodą proszkową, ma dosłownie trzy zatopione małe ziarenka jakby piasku pod spodem. Ogólnie nie jestem zwolennikiem powłok, nie lubię efektu wycierania się ich, ale przynajmniej szybko nóż nie zardzewieje. Zobaczymy, jak będzie wyglądała po testach i czy powłoka będzie się tak szybko wycierać jak w Hultaforsie OK1.

 

Po opadnięciu emocji przyszła pora na dokładniejsze oględziny. Wyjście szlifu bardzo ładne (zdjęcie słabe i wydaje się, że jest skopane, ale w realu wszystko jest proste), dalej jednak trochę uciekło. Z jednej strony mamy szlif o wysokości ~13mm z drugiej ~13,5mm, co powoduje, że czubek lekko uciekł w jedną stronę. Nie jest to aż tak zauważalne, moja żona do tej pory nie wie o co mi chodzi.

 

Reszta głowni jest wyszlifowana estetycznie. Jimping równy, zakończenie zbijaka także proste. Spotykałem się często u bardziej doświadczonych nożorobów z nierównościami na tych detalach, tutaj jest dobrze i jak na robola nie ma się do czego czepiać.

 

 

Ostatnim elementem, który chciałbym ocenić to okładziny rękojeści. Są oszlifowane dość topornie, widać lekkie krzywizny, jednak sam chwyt bez zarzutu. Widoczne jest także słabe spasowanie, które starałem się pokazać, dodatkowo jedna śruba mocująca okładziny delikatnie wystaje. Nic jednak nie uwiera, nic nie przeszkadza, po prostu dobrze leży w dłoni. Szczeliny na zdjęciach wydają się większe niż w realu, trochę pogłębia ten efekt czarny kolor głowni.

 

Do noża dostałem w komplecie szytą ręcznie pochewkę z cordury, która posiada wkładkę z kydexu. Patent jest bardzo ciekawy i pierwszy raz miałem okazję używać noża z taką opcją do przenoszenia. Pochewka posiada system montażowy mole, kieszonkę z przodu oraz dulkę na krzesiwo. Kydex trzyma bardzo dobrze, nie ma możliwości aby nóż wypadł, dodatkowo zastosowano pasek z zatrzaskiem jako dodatkowe zabezpieczenie. Kieszonka zamykana jest także na zatrzask, umożliwia to przenoszenie, np. ostrzałki. Jak nóż dotarł do mnie w środku znajdowała się kartka z opisem noża. Jest to bardzo fajny dodatek, dzięki, któremu użytkownik może dowiedzieć się czegoś więcej o narzędziu. Kartka posiada pieczątkę firmy oraz podpis twórcy. Zapomniałem dodać, że mamy z tyłu otwór odwadniający, który pozwoli odpłynąć wodzie. Podsyłam kilka dodatkowych zdjęć z paroma szczegółami. Całość bardzo mi przypadła do gustu i będę negocjował z Panem Grzegorzem, aby taką mi zrobił do jednego nożyka, który leży u mnie bez pochewki w szufladzie.

 

Nie jest to nóż na półkę i nie ma co tego ukrywać. Zdecydowanie czuję, że on chce po prostu zabrać się za robotę. Jednak jak na tak krótki staż w tworzeniu noży oceniam całość na mocne 4+. Dlaczego nie 5? Tą ocenę pozostawiam nożom, które są tylko “na półkę” i wszystko jest bardzo dokładnie spasowane.

Przyszedł długo wyczekiwany koniec tygodnia i mogłem zabrać nóż do lasu. Nóż tej wielkości musi sobie poradzić z przygotowaniem drewna na opał i moim zdaniem sobie radzi. Zobaczcie zresztą sami, drewno nie miało szans.

Waga oraz wielkość noża pomagała przy próbach ,,rąbania”, jedyną wadą było to, że nóż wyrywał mi się z ręki. Możecie zauważyć na filmie, że w pewnym momencie musiałem założyć lanyarda. Przychodzi on razem z NS3, więc nie trzeba kombinować, a jak okazało się w moim przypadku, bardzo mi pomógł. Rąbanie nie pozostawiło najmniejszego śladu na krawędzi tnącej.

Kolejnym zadaniem jakie postawiłem przed nożem, była standardowa praca w drewnie. Każdy nóż przecież musi sobie radzić z zaostrzeniem patyka na ognisko. Patyk w moim przypadku był trochę zmarźnięty, jednak coś tam udało się zrobić.

Niestety wielkość w tym przypadku troszeczkę mi przeszkadzała. Nie jest to Mora ze szlifem scandi, który świetnie sprawuje się w pracy z drewnem. NS3 jest masywnym nożem, jednak dzięki zastosowaniu sporego ,,ricasso” oraz ,,finger groove” możemy skrócić chwyt. Dzięki temu damy radę wykonać jakieś prace precyzyjne, a kontrola nad nożem jest o wiele większa.

Przyszła pora na sprawdzenie czy ten nożyk jest mocny. Nie będę na nim stawał ani nic w tym stylu, ponieważ w normalnych warunkach pracy nie zrobiłbym tego nigdy. Postanowiłem sprawdzić czy wytrzyma większe naprężenia boczne.

Kawał drewna był zdrowy i zmarźnięty, jednak nożyk wytrzymał. Po powrocie do domu sprawdzałem czy się nie powyginał i nic nie zauważyłem. Podczas próby widziałem, że naprężenie było spore i widziałem wygięcie, jednak odkształcenie było tylko chwilowe.

Przyszedł czas na test czubka. Wybrałem suche powalone drzewo i sprawdziłem.

Co to byłby za nóż survivalowy, gdyby nie radził sobie z krzesiwem, które jest w zestawie.

Jak możecie zauważyć nóż wyszedł bez większego uszkodzenia.  Po tych wszystkich próbach, które widzieliście i tych które nie nadawały się do publikacji, krawędź tnąca nie miała jakichkolwiek widocznych wyszczerbień. Po powrocie do domu sprawdziłem ostrość i powiem wam, że nie spodziewałem się, że 50hf będzie jeszcze cięła w jakikolwiek sposób kartkę.  Uprzedzam, że KT była oblepiona żywicą, co powodowało dodatkowe problemy. Po umyciu noża mogłem spokojnie dalej przygotować sobie jedzenie w kuchni. Jest to bardzo dobry plus, jeżeli tak długo utrzymuje się ostrość robocza. Pamiętajmy, że przy tej stali możemy ją spokojnie podostrzyć nawet na polnym kamieniu.

Po tych wszystkich zadaniach byłem bardzo zadowolony z nożyka, jedyne ślady użytkowania były widoczne na powłoce. Przy samej krawędzi tnącej widać już początkowe jej ścieranie. Niestety większość powłok prędzej czy później będzie schodzić, możecie to zaobserwować w Esee czy Ka-barach, taki ich urok i koniec.

 

W tym momencie mogę powiedzieć, że nóż robi robotę. Za ~275 zł dostajemy kawał narzędzia, z fajną pochewką, która jest wyposażona na start w krzesiwo.

Czas abym zabrał go na cały dzień do lasu i podsumował. Zabrałem ze sobą moją kochaną żonę, która toleruje moje ostre hobby i wyruszyliśmy spędzić miło czas na łonie natury.

 

 

Po tych kilkunastu godzinach pracy w lesie i przy ognisku mogę już podsumować moje spostrzeżenia na temat noża od GPknives. NS3 jest naprawdę porządnym narzędziem, który świetnie się sprawdzi jako podstawowy nóż survivalowy. Jest duży ciężki, dzięki czemu przygotowanie opału lub schronienia z jego pomocą będzie o wiele łatwiejsze i szybsze. Wymiary jednak są też swego rodzaju wadą i nie poleciłbym tego noża do typowych działań bushcraftowych. Według mnie nieduży nóż ze stałą głownią oparty o szlif scandi i siekiera lepiej poradzą sobie z zadaniami dedykowanymi do ich zastosowania. NS3 jednak widziałbym w swoim plecaku ucieczkowym, spokojnie mogę go polecić wojskowym oraz ludziom, którzy potrzebują jednego dużego noża. W tej cenie nie dostaniecie według mnie nic lepszego, co może spełnić takie same warunki użytkowania.  Jeżeli przypadł wam do gustu nóż od Gpknives, to zapraszam was na jego stronę : http://gpknives.com.pl/  Po tym teście i godzinach zabawy z nożem od Pana Grzegorza mogę polecić jego dzieła 🙂