Las otwarty ? Czy mamy to co chcieliśmy ?

Od kilku dni już wiecie o tym, że coś się dzieje i drzewa w lasach już o tym szumią. Dzięki chęciom oraz zaangażowaniu kilku osób w tym kraju, Lasy Państwowe postanowiły dać nam szansę, którą możemy wspólnie wykorzystać.

Od 21 listopada 2019 rusza pilotażowy program, który obejmie ponad 65 tys. ha lasów, czyli mniej niż 1% terenów leśnych. Czy jest to dużo ? Ciężko powiedzieć, jednak od czegoś trzeba zacząć. Lasy nie mogą zmienić ustawy i z tego powodu projekt, z jakim osobiście wystąpiłem, nie miałby szans. Dużo osób było także przeciw założeniom karty i nie mam już zamiaru w tej chwili rozpisywać się. Najważniejsze, że rozmowy w tamtym momencie ruszyły. Bardzo cieszę się, że Panowie z EDC ( Marek oraz Grzesiek ) przyłączyli się do szerokiej dyskusji. Ich zapał oraz wiedza pozwoliły na rzetelną wymianę poglądów. LP zauważyły, że za całym zamieszaniem stoją konkretne, merytoryczne osoby. Osobiście nie mogłem brać udziału w kolejnych spotkaniach, narodziny dziecka i obowiązki z tym związane wygrały.

Na załączonej mapie widzimy punkty zaznaczone kolorem czerwonym, są to tereny na których będzie prowadzony program. Jak sami widzicie mamy do czynienia z miejscami, gdzie niestety nie ma takich miejsc. Miejmy nadzieję, że z biegiem czasu to się zmieni. Czytając komentarze, które są kierowane w stronę Marka dobrze bawiłem się. Znając LP i ich politykę, chłopaki z EDC nie mieli za dużo do gadania. Pomogli leśnikom zrozumieć naszą sytuację, jednak pamiętajmy, że to LP ciągle dyktują warunki. Zarzucanie chłopakom czegokolwiek w moim mniemaniu jest totalnie nieuzasadnione. To oni poświecili najwięcej swojego czasu i osoby, które myślą, że było to opłacalne, nie mylą się. Panowie zdobyli duże doświadczenie i poznali ciekawe osoby ze środowiska. Przekonali się, że chcąc coś zdziałać w tym kraju trzeba być przygotowanym na krytykę, co było ich zapłatą. W każdym środowisku znajdą się marudy, którym coś nie będzie pasować, sam jestem jedną z nich 🙂 Nie ma rzeczy idealnych i pamiętajmy, że to nie zależy od nas całkowicie. Jeżeli ktoś chce więcej, może walczyć o zmianę ustawy, z chęcią zapiszę się do takiego stowarzyszenia i będę płacił składki… Może nawet partia szalonych ludzi powinna powstać… Śmiało zacznij działać, może środowisko czeka na takiego wariata jak TY!

Więcej na temat programy dowiecie się wkrótce, teraz zapraszam do przeczytania materiału jaki przygotowały nam lasy (link). Nie zmarnujcie szansy, jaką dostaliście, dzięki temu w przyszłości będzie można starać się o więcej.


Czym ostrzyć ?

To krótkie pytanie spędza sen z powiek każdej osobie, która musi naostrzyć swoje narzędzie. Na rynku mamy bardzo dużo producentów osełek, którzy proponują nam różnego rodzaju rozwiązania. Nie ma jednak wątpliwości, że jednym z najbardziej znanych oraz cenionych rozwiązań są osełki diamentowe. Sam używam ich od lat i każdemu polecam, są dobre i szybko pozwalają uzyskać nową KT w naszych nożach. Pewnie teraz się zapytacie: ,,Jakie osełki diamentowe należy kupować ? “Hym…  Osobiście do tej pory używałem różnych producentów, najbardziej sprawdziły mi się stare osełki do honowania silników. Dzięki kilkumilimetrowemu nasypowi są nie do zdarcia. Ciężko jest obecnie dostać je i niestety musimy szukać alternatywy. Sklep KOLBA jakiś czas temu wprowadził do swojej oferty producenta ostrzałek WORK SHARP, który jest członkiem rodziny marek DAREX tworzącej narzędzia do ostrzenia od 1973 r. Chciałbym zaprezentować dziś jeden z podstawowych modeli, model Guided Sharpener. 

Ostrzałka przyjechał do mnie w fajnym kartonowym opakowaniu, gdzie z łatwością znajdziemy adres firmy mieszczący się w USA. Po otwarciu dostrzeżemy fajnie zaprojektowaną rzecz, jednak mamy na niej wytłoczony napis China. Trochę to smutne, bo niby amerykańska ostrzałka, a robiona w Chinach. Nie żebym się czepiał małych chińskich kolegów, sam wiem, że umieją zrobić czasem coś solidnie. Wracając do samej ostrzałki, jest wykonana poprawnie, jedyną wadą jaką zauważyłem, to klej na jaki został przyklejony diament. Jest podobny do ,,budaprenu” i przy użyciu większej siły spokojnie możemy przesunąć płytkę diamentową. Udało mi się nawet ją oderwać, po czym przyłożyłem ją z powrotem i działa do tej pory. Ciekawe dlaczego nie przyklejono tego bardziej sztywnym klejem. Nie musicie się obawiać, że to odpadnie samo. Grubość nasypu jest cienka, diament dobrze trzyma się płytki i nie zauważyłem nadmiernego ścierania się powłoki. W ramach testu naostrzyłem dookoła wszystkim noże domowe i nie ma śladu na diamencie. Ostrzałka została wyposażona w pręt ceramiczny, który ma służyć do wygładzania KT. Jest gruby i dość twardy, myślę że spokojnie posłuży długi czas. Do dodatkowych jej zalet można dodać prowadnice służące do pomocy w utrzymaniu kąta ostrzenia. Mamy dwa rodzaje prowadnic: 20 stopni oraz 25 stopni, Takie wartości idealnie spiszą się w większości noży, które są używanie w EDC.

 

Guided Sharpener została zaprojektowana jako ostrzałka na EDC, jednak jej rozmiary nie są aż tak kompaktowe:

  • Długość całkowita 152 [mm]
  • Długość pręta 100 [mm]
  • Szerokość 13 [mm]
  • Wysokość całkowita 42 [mm]
 
Próbowałem nosić ją w nerce do pracy i niestety trochę mi przeszkadzała. Jestem przyzwyczajony do zdecydowanie mniejszych osełek i w moim EDC one jednak zostaną.
 
Na pewno interesuje Was, jakie gradacje oferuje nam ostrzałka. Do dyspozycji mamy diamenty o gradacji ~320 oraz pręt ceramiczny o gradacji ~600. Taki zestaw spokojnie wystarczy nam na osiągnięcie dobrej ostrości roboczej, pozwalającej np. oprawić dzika w terenie. Myślę, że głównymi odbiorcami tego produktu mogą być myśliwi, dlatego pozwoliłem sobie na takie porównanie.
 

Budowa ostrzałki pozwoli nam naostrzyć także innej narzędzia, nie tylko noże. W ternie udało mi się bez większego problemu naostrzyć siekierę i dzięki temu mogłem cieszyć się wygodną pracą w drewnie.

Podsumowując, produkt marki WORK SHARP, mogę  śmiało polecić. Za cenę 69,90zł, jaka teraz jest w sklepie KOLBA, ciężko będzie znaleźć coś tak wszechstronnego i godnego polecenia. Osobiście jednak zostaję przy diamentach przemysłowych z 1989 roku i ich nigdy nie zużyję.