QSP KNIFE – BETTER KNIFE, BETTER LIFE – HYM….

Testowanie noży to chyba jedno z najlepszych zajęć, jakie mogłem sobie wymyślić. Taką tezę wysnuwam nie po raz pierwszy. Otwiera mi to możliwość sprawdzania różnych producentów, znanych od lat, jak również nowych. Dzięki nowej współpracy ze sklepem KAPUGA.PL trafił do mnie nóż marki QSP KNIFE. Przez nich dowiedziałem się o istnieniu tej marki… Do tej pory nie była jakoś szczególnie znana, chociaż wyczytałem, że marka działa od 2017 roku. Fajnie, że na naszym nożowym rynku takie sklepy jak Kapuga walczą o pozyskiwanie nowych dostawców i oferują nam ciekawe propozycję. Do testów otrzymałem model QSP Knife Workaholic-SK03 QS124-B. Został on zaprojektowany przez niemieckiego design’era Svena Kinast’a.

Kilka suchych faktów:

  • STAL: Böhler N690 (58-60 HRC)
  • WYKOŃCZENIE OSTRZA:  W moim egzemplarzu praktycznie lustro  🙂
  • PROFIL GŁOWNI: Drop point
  • TYP SZLIFU: Pełny płaski
  • RĘKOJEŚĆ: Szara lniana micarta
  • DŁUGOŚĆ CAŁKOWITA: 200 mm
  • DŁUGOŚĆ OSTRZA: 89 mm
  • GRUBOŚĆ OSTRZA: 3,8 mm

W zestawie otrzymujemy:

  • KARTONIK
  • NÓŻ Z ZAŁOŻONYMI OKŁADZINAMI
  • KLUCZ DO ODKRĘCANIA OKŁADZIN
  • PARACORD
  • ULOTKĘ
  • INSTRUKCJĘ ZMIANY OKŁADZIN NA PARACORD
  • SKÓRZANĄ POCHWĘ

Jak tylko uporałem się z otwarciem paczki i mogłem wziąć nóż do ręki, to stwierdziłem, że się chyba polubimy. Piaskowana micarta zapewnia pewny chwyt, spore podcięcie na palec zabezpiecza przed przypadkowym zsunięciem na krawędź tnącą, której długość jest dla mnie akceptowalna.

Dobry nóż musi być zrobiony z dobrej stali i to oczywiste. Sven Kinast wybrał znaną od dobrych paru lat stal N690 Böhler. Kilka lat temu ten materiał był nawet polecany. Dziś, gdy mamy już nowsze stale o zdecydowanie lepszych właściwościach, ludzie potrafią nawet odradzać tą stal. Osobiście miałem kiedyś już jeden nóż z tej stali i byłem zadowolony, ale było to kilka lat temu. Dziś, gdy jestem posiadaczem i czynnym użytkownikiem noży ze stali takich jak: M390, RWL, ELMAX jestem już zniszczony dobrodziejstwem gatunków 🙂

Nóż używałem prawie 2 miesiące, był ze mną każdego dnia. Nosiłem go w nerce, ponieważ na co dzień nie czułbym się komfortowo, gdyby każdy zwracał uwagę na spory nóż przy pasku. Oczywiście w weekendy i na wyjazdach był mocowany do pasa. Pochwa posiada sprytny paten, dzięki niemu można przenosić nóż w poziomie lub w pionie.

Jak mi się nim pracowało? Powiem szczerze, że dobrze 🙂 Długość KT oraz wysokość szlifu, pozwalały na swobodne przygotowanie posiłków. Stal N690 przypomina w użytkowaniu stal z dobrze znanych scyzoryków szwajcarskich. Łatwo się ostrzy i dość szybko traci agresję cięcia. Osobiście w zestawie EDC mam mały diament i wystarczyło kilka ruchów i praca szła płynniej. Osoba, która używała do tej pory Mory, będzie zadowolona. Nie można mówić, że N690 to zła stal… Nóż celowo zabrałem jako jedyny nóż wakacyjny. Pracował przez tydzień non stop, żaden talerz nie był mu straszny i wytrzymał. Ostatniego dnia czułem, że już nie jest to co było, ale jeszcze kanapki na powrót przygotowałem. Gdy wróciłem, zawiozłem go do rodzinnego domu i pokazałem Mamie. Pokroiła trochę warzywa na zupę i powiedziała: ,,Fajny, taki ostry”. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że ja jestem już nienormalny i mój level ostrości jest zdecydowanie większy niż zwykłego szarego użytkownika. Dlatego pewnie można spotkać się z dużą rozbieżnością komentarzy w sieci na temat stali N690.

 

Nóż został wykonany w bardzo staranny sposób. Wszystkie krawędzie zostały sfazowane, otwory pod śruby okładzin nawiercone są precyzyjnie. Wyjście szlifu doskonałe, krawędź tnąca idealna. Ten nóż jest to kolejny dowód na to, że na wchodzie robią dobre noże i ich jakość potrafi dorównać, a czasem przewyższyć topowe marki.  Nie używałem tego noża bez okładzin, według mnie jest to bardziej awaryjny sposób działania. Okładziny są po prostu wygodniejsze i poprawiają walory użytkowe narzędzia. Do noża dodana jest pochwa, o której też warto coś napisać. Została ona zrobiona z porządnego kawałka skóry. Widziałem ostatnio pochewkę marki Lion Steel, skóry tego producenta są chwalone wśród recenzentów sprzętu outdoorowego. QSP może z nimi konkurować. Oczywiście widziałem lepsze skórzane arcydzieła, ale pamiętajmy, że to produkcyjny masowy wyrób.

QSP robi wiele innych ciekawych fajnych modeli. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Cena za model testowany wynosi 374 zł, nie jest to dużo biorąc pod uwagę, co w zamian dostajemy i z jakich materiałów. Chińczycy zaskakują mnie już od dłuższego czasu swoimi produktami. Jeżeli zdecydujecie się na ten produkt myślę, że będziecie zadowoleni. Całkowicie zgadam się z hasłem producenta: ,,QSP KNIFE – BETTER KNIFE, BETTER LIFE”. Dobry nóż zdecydowanie poprawia jakość życia 🙂 Zachęcam do odwiedzenia strony kapuga.pl znajdziecie tam dużo ciekawych ostrych zabaweczek 🙂


Nóż dla dużych chłopców…

Czasem siedzę i wspominam, jak za dzieciaka fascynowały mnie filmy o komandosach. Ich umiejętności, sprzęt, a w szczególności noże, robiły duże wrażenie na mojej osobie. Chciałem być taki jak oni i mieć takie fajne noże… Też tak mieliście, czy tylko ja byłem mało normalnym kajtkiem… Tym razem do testów wpadł mi nóż, który przypomniał o tamtych czasach. Panowie z Militaria.pl jak zawsze wywołali uśmiech na mojej twarzy, kiedy do drzwi zapukał kurier.

Do testów otrzymałem nóż marki Cold Steel SRK Większość pewnie kojarzy ten model. Jest to dobrze znany produkt, który cieszy się wśród wielu popularnością. Model SRK (Survival Rescue Knife) przeszedł lifting i tym razem ”chirurg” nie musi się wstydzić zmiany na lepsze. Znalazłem na BladeForums.com zdjęcie porównawcze, które doskonale pokazuje różnice. (Górny SRK to nóż, który jest już po zabiegu)

Jak sami zauważyliście zrezygnowano z ogromnego ricasso. Dzięki temu długość krawędzi tnącej powiększyła się o kilkanaście milimetrów. Moim zdaniem był to bardzo dobry zabieg, który poprawił użytkowość noża.

Nóż przyjechał do mnie w oryginalnym kartonie, w zestawie do noża jest dodawana pochewka wykonana z tworzywa Secure-EX. Wykonana jest w staranny sposób i spełnia swoje zadanie. Nie lubię rozpisywać się na temat pochewek, jednak ta ma ciekawy patent. Polega on na możliwości zmiany wysokości noża. Sam lubią jak nóż jest stosunkowo nisko, wiem jednak, że czasem inni lubią inaczej.

Czas na kilka suchych faktów o nożu 🙂

  • Długość głowni: 152 mm
  • Grubość głowni: 5 mm
  • Stal: SK-5
  • Rękojeść: Krey-Ex
  • Pochwa: Secure-Ex
  • Długość całkowita: 273 mm
  • Długość rękojeści: 121 mm
  • Masa: 233 g

Nóż pokryty jest czarną powłoką Tuff-Ex , która jak to każda tego typu lubi schodzić. Nic nie ma w tym dziwnego, ale zawsze w jakimś stopni zabezpiecza przed rudym wrogiem. Swoją drogą osobiście zaczynam przechodzić na stale mniej rdzewne, nóż zawsze wygląda tak samo i nie trzeba aż tak o niego dbać. Nie dbałem jednak jakoś nadzwyczajnie o ten egzemplarz podczas testów i nie zauważyłem aby rudy wróg wtargną na moje terytorium. Może dlatego, że nóż był w ciągłym użyciu i nie zdążył pokryć się rdzą. Jest to chyba najlepsza metoda na zwalczanie tego przeciwnika. Oprócz ochrony przed korozją powłoka eliminuje odblaski, fajny bajer, przydatny w wojskowych zastosowaniach.

Rękojeść wykonana została z tworzywa o tajemniczej nazwie Krey-Ex. Nie wiem co oni mają z tymi -EX, czy to coś niezwykłego, może budowanie niesamowitej otoczki. Ogólnie jest to jakiegoś rodzaju guma, która dobrze trzyma się w dłoni. Nóż nawet gdy jest mokry nie wypada z ręki i nie ma obawy podczas pracy narzędziem. Sama wytrzymałość jest dobra, używałem dupki noża jako pobijaka i nie zauważyłem nadmiernego zużycia. Myślę, że G10 nosiłoby gorsze ślady. Rękojeść została wyposażona w jelec, który przy tak dużym nożu jest praktycznie wymagany. Doskonale zabezpiecza dłoń przed przypadkowym zsunięciem się na ostrze. Przy wadze 233g dobry chwyt to podstawa, dzięki temu narzędzie nie będzie uciekać z ręki.

Czas przejść do stali z jakiej został wykonany nóż. SK-5 to stal narzędziowa wysokowęglowa używana pierwotnie w przemyśle do produkcji sprężyn, pił, wierteł i dłut. Bardzo wytrzymała i odporna na pęknięcia i wykruszenia. Dobra odporność na ścieranie (dobre trzymanie ostrości). Duża rozpiętość twardości na jaką można ją zahartować. Z uwagi na dużą zawartość węgla (0,8 – 0,9% węgla) stal mocno rdzewna i wymagająca uwagi przy konserwacji. Jak już wspominałem, jak używasz, to nie musisz się martwić 🙂

Skład:

  • węgiel 0,8 – 0,9%
  • krzem 0,10 – 0,35%
  • mangan 0.10 – 0,50%
  • fosfor <0,03%
  • siarka <0,03%
  • miedź <0,025%

Osobiście stal przypomina mi 1095 używaną przez innych producentów. Podczas prac codziennych nie zauważyłem nadmiernego tępienia się, kiedy potraktowałem bardziej brutalnie nóż, nie widziałem wykruszeń, itp. Ostrzenie jest za to proste i wystarczy kilka ruchów na diamentach aby nóż znów golił.

Grubość głowi trochę przeszkadza jednak w kuchni, 5mm to nie jest grubość dobrego kuchennego noża. Dobrze, że został chociaż zastosowany szlif wklęsły, przynajmniej można zrobić kanapkę hehe. Tak na poważnie, to nie możemy wymagać od tak uniwersalnego narzędzia, aby wykonywało wszystko perfekcyjnie.

Ten nóż został zaprojektowany do zadań bardziej terenowych. Ma pomóc przy budowie schronienia, dobrze spisać się w walce, dodatkowo pomóc w przygotowaniu opału lub posiłku. Prace w drewnie moim zdaniem zdał pozytywnie, nie trzeba się bać, że go popsujemy na byle jakimiś patyczku. Zobaczcie sami, nagrałem krótki film pokazujący moje zabawy tym nożem. Nie wykonywałem finezyjnych prac tylko trochę im ponapierd… Specjalnie rąbałem w sęki i wbijałem czubek, chciałem zepsuć ten sprzęt. Naczytałem się, że czubek potrafi się złamać i do tego dążyłem przez cały okres testów. Ile to można robić testy dla chłopaków z Militaria.pl i wystawiać same pozytywne opinie. Szkoda tylko, że tym razem znów mi się nie udało, oczywiście mogłem wsadzić nóż w imadło i to zrobić, tylko po co? Nóż spokojnie wytrzymał moje nadużywanie i uważam, że więcej nie można od niego wymagać.

Zabawa nożem trwała ponad 3 miesiące i przez ten okres narzędzie sprawiło wiele frajdy. Był ze mną na kilku wypadach w teren, pomagał w ogarnięciu ogrodu, pomagał w kuchni. Moja żona tak się przyzwyczaiła do niego, że ciągle krzyczy abym dał jej tego dużego czarnego… Mam nadziej, że nie zrobi tego przy gościach, bo mogliby poczuć się nieswojo w takiej sytuacji.

Podsumowując, z wielkim bólem, ale znów muszę polecić nóż, który dostałem do testów. Czasem mam wrażenie, że nie powinienem tego robić i muszę coś zniszczyć. Panowie z Militaria.pl dajcie mi jakieś przysłowiowe gów.. do testów, bo już nudno się robi i ile Was można polecać 🙂 Z drugiej strony fajnie jest, jak ktoś w tym kraju sprzedaje rzeczy, które nie zawiodą użytkowników. COLD STEEL SRK zasługuje na pochwałę, niby marka z USA, nóż z Taiwanu, a robi robotę.


Zawsze chciałem mieć coś na ZOMBIE !

Nie tylko nożami człowiek żyje, są jeszcze siekiery, toporki. Od kilku lat miałem na oku wytwory jednej z bardziej rozpoznawalnych marek z tego działu. Mowa o marce Grafknives, której założycielem jest Michał Prądzyński. Pewnie znacie rzutki oraz wszelkiego rodzaju toporki spod znaku ,,Czaszki ze skrzyżowanymi ostrzami”. Powiem Wam, że od chwili, w której zobaczyłem na zlocie kilka tych produktów, stały się one mym marzeniem. Nie spodziewałem się, że Michał zaproponuje mi zrobienie recenzji jego dzieła, nie odmówiłem.

Do testów otrzymałem chyba najbardziej uniwersalny ,,Toporek Bushcraftowy”. Na początku jak zawsze trochę suchych informacji.

Długość – 290 mm

Krawędź – 67mm

Grubość – 6mm

Waga – 410 gramów

Stal – 40hnma, po amerykańsku 4340.

Hartowane jednorodnie 50-52 hrc.

Projekt powstał w kooperacji z Melontools, jak nie znacie Melona to jeszcze dużo nauki przed Wami… Ten gość to chodząca encyklopedia, która wie o stali wszystko. Warto poczytać jego wypociny na Knives.pl, znajdziecie tam pełno przydatnych informacji. Jak już mogliście wyczytać, do projektu została wykorzystana stal 40hnma, stopowa stal konstrukcyjna bardzo wysokiej wytrzymałości. W przemyśle używana w krytycznych zastosowaniach: lotnictwo, aerospace, itp – wszędzie tam gdzie wytrzymałość jest kwestią życia i śmierci. Ciekawe co? Jak sam Michał napisał: ,,W przypadku stali, której używam, zwracam szczególną uwagę na możliwie małą zawartość fosforu i siarki jako, że są to składniki, które powodują pęknięcia i w rezultacie zniszczenie zmęczeniowe części.”

Toporek przyjechał do mnie w komplecie z pochewką z kydexu. Nie miał oplotu i proszę nie zwracajcie na niego uwagi, jest to pierwszy oplot jaki sam zrobiłem na szybko, ale spełnia swoje zadanie. Niestety brak oplotu w takiej konstrukcji wyklucza pracę bez rękawic w moim przypadku. Na szczęście istnieje możliwość dorobienie sobie okładzin. W projekcie zostały przewidziane otwory montażowe umożliwiające szybki montaż. Samo wyprofilowanie rękojeści jest bardzo dobre i umożliwia wygodną pracę narzędziem. Toporek został zaprojektowany w taki sposób, aby używać go bez oplotu i miałby zastąpić 5-7 calowy nóż survivalowy, a nie pełnoprawną siekierę. Grubość 6mm nie gwarantuje nam znakomitych walorów łupiących, ale da się spokojnie przygotować w wygodny sposób opał na ognisko oraz rozpałkę. Jedno jest pewne, posiadając w plecaku ten toporek zapomnieć możecie o batonowaniu.

Samo wykonanie jest poprawne, nie spodziewajcie się pięknie wykończonych krawędzi. Jest do zrobione w poprawny sposób bez wodotrysków. Typowe narzędzie do ciężkiej roboty, które nie ma wyglądać, ale ma zrobić robotę. Krawędź tnąca została za to wyprowadzona bardzo równo, toporek jak przyjechał przelatywał przez kartki jak szalony. Tak ostre narzędzie spokojnie pozwoli przygotować nam posiłek, ewentualnie nawet oprawić upolowaną zwierzynę. Oczywiście nie będzie to wygodne, ale będzie możliwe. To właśnie świadczy o uniwersalności tego toporka. Normalna siekiera bardziej łupię produkty, wytwór Grafa je tnie jak nóż. Stal jest z gatunku rdzewnych, została nałożona na nią powłoka, Michał krótko ją opisał:

,,Fosforanowanie albo inaczej – parkeryzacja stali. Matowa, szara powłoka przemysłowa. Dodatkowo uszczelniona polimerem dla dodatkowej odporności korozyjnej. Toporek nie jest w pełni odporny na rdzę, ale powłoka zabezpiecza go przez uszkodzeniem.”

W tytule celowo napisałem o Zombie, toporek może być bardzo przydatnym narzędziem do obrony. Nie zakładam, że będziecie go używać na wyjazdach na mecze, ale jeżeli jesteście wojskowym możecie śmiało rozważyć takie narzędzie zamiast noża. Przeszkolona osoba, umiejąca dobrze posługiwać się siekierą myślę, że doceni toporek w sytuacji survivalowej.

Podczas testów nie oszczędzałem toporka, nawet miałem dużą ochotę go złamać… Zabrakło mi sił, stal jest naprawdę dobra i wytrzymała. Ostrość trzyma bardzo dobrze, nie musicie nosić ze sobą osełki w kieszeni. Wystarczy, że nie będziecie rąbać kamieni i ostrość starczy Wam na długo.

Podsumowując projekt uważam za dobry, walory użytkowe na wysokim poziomie. Osobiście zawsze do lasu noszę pełnoprawną siekierkę i nóż, jednak w moim survivalowym zestawie w samochodzie widzę ten toporek. Mam tam duży nóż, jednak ostatnio, jak musiałem ogarnąć powalone gałęzie na drodze miałem problem. Toporek Bushcraftowy załatwiłby ten temat w szybki i zdecydowany sposób… Niestety zamieszanie z wirusem nie pozwoliło mi na więcej testów, jednak wybieram się za jakiś czas na wyprawę i z pewnością ten test znajdzie jeszcze swoje dokładniejsze podsumowanie. Pewnie teraz macie niedosyt jak Ja…


Narzędzie na trudne czasy, czyli Leatherman Free K4 w akcji…

Pewnie macie dość już informacji, jakie w tej chwili nas wszystkich otaczają. To, co w obecnej chwili dzieje się na świecie, jest dość przerażające i niestety nie mamy na to wpływu. Watro w takich momentach być przygotowanym na każdą ewentualność, jaka może nas spotkać. Marka Leatherman dba od wielu lat, aby w naszym EDC znalazł się odpowiedni sprzęt na każdą sytuację.  Dzięki Militaria.pl mogę Wam zrecenzować nowy model: Leatherman Free K4. Przyznam się, że czekałem z niecierpliwością, aż wejdzie do sprzedaży w naszym kraju.

Serię Free miałem już okazję testować. Swojego czasu dostałem od chłopaków z Militaria.pl model T4, którego recenzję znajdziecie w linku. Sprzęt nie zawiódł mnie, sam jednak zastanawiałem się, jak to będzie z K4. Seria ,,K” można powiedzieć, że jest trochę bardziej wyrośniętym bratem serii ,,T’. Pewnie się zastanawiacie, po co Leatherman zrobił aż tyle modeli, sami jednak wiecie jak to jest… Niektórzy lubią małe noże, inni z kolei duże… Walka między tymi obozami jest już legendarna i nigdy się nie skończy. Projektanci wyszli na przeciw wszystkim i moim zdaniem zrobili kawał dobrej roboty. Co nam oferuje model K4:

  • Ostrze gładkie ze stali nierdzewnej 420HC
  • Sprężynujące nożyczki
  • Mini-łom
  • Nóż do bezpiecznego otwierania paczek
  • Szydło/rozwiertak z oczkiem
  • Otwieracz do kapsli
  • Śrubokręt phillips (krzyżak)
  • Średni śrubokręt płaski
  • Mały śrubokręt płaski

Jest to podobny zestaw jaki otrzymujemy w T4, to o co w tym chodzi? Głównie chodzi o wielkość, czy tylko? K4 to kawał noża, który ma jeszcze dodatkowe funkcje. Długość ostrza wynosi 84 mm, a jego masa wynosi 155,9 g, Zdecydowanie czuć to ,,maleństwo” w dłoni. Bez obaw w kieszenie można spokojnie go nosić, przetestowałem do bardzo dokładnie. Noż odkąd jest u mnie zaliczył równy miesiąc w EDC. Zabierałem go wszędzie: praca, wyjazd służbowy, krótki urlop, wieczory w moim warsztacie, spacery z rodziną… Polubiłem go i zostaliśmy naprawdę dobrymi kumplami.

Oprócz ostrza o profilu Sheepfoot jak już wspominałem do dyspozycji mamy klika przydatnych narzędzi. Zestaw jest podobny jak w modelu T4, jednak w K4 nie znajdziemy: pilnika ze śrubokrętem oraz pęsety. Czy to wada? Moim zdaniem nie do końca, producent zrezygnował z najmniej używanych narzędzie przeze mnie i całkowicie za nimi nie tęsknię. Nie można mieć wszystkiego i chyba wolę węższy chwyt niż dwa dodatkowe narzędzia. Jak już jestem przy budowie noża, to jest to pierwszy nóż asymetryczny, jaki miałem okazję testować. Na początku bałem się jak to będzie, ale podczas prac nie zauważam różnicy. Chwyt jest dobry, dłoń się nie męcz, a to jest najważniejsze.

Pozwólcie, że pominę opisywanie pracy danymi narzędziami. Mogę jedynie Was odesłać do recenzji T4, tam rozpisałem się trochę więcej (link). W przypadku K4 śrubokręt, nożyczki, otwieracz do paczek są identyczne jak w T4 i nie ma co się powielać w tym temacie. Wykonanie tych narzędzie jest precyzyjne, hartowanie także dobre. Miałem okazję odkręcać zapieczone śrubki i nie widać śladu na narzędziach. Stal 420HC po odpowiedniej obróbce cieplnej trzyma ostrość dobrze. Kiedyś bałem się tej stali, teraz śmiało po nią sięgam. Jedynym warunkiem jest dobre hartowanie, ale w przypadku Leathermana możemy być tego pewni.

Ostrze ze szlifem wklęsłym tnie bardzo dobrze, fabryczna krawędź tnąca jest na wysokim poziomie. Byłem zaskoczony, że w końcu w fabryce ktoś opanował ostrzenie… Wszystko równe, symetryczne… Nóż przyjechał bardzo ostry i po miesiąc intensywnego użytkowania nie widzę nadmiernego spadku ostrości. Głownie o takim profilu idealnie nadają się do codziennego użytku. Otwieranie paczek, opakowań z żywnością, cięcie kartonów, lin, naprawdę sprawia frajdę.

Leatherman K4 według mnie jest idealnym narzędziem na ciężkie czasu. Dzięki niemu jesteśmy sobie w stanie poradzić w trudnych sytuacjach. Pomoże nam przygotować jedzenie, dzięki dodatkowym narzędziom możemy dokonać drobnych napraw. Solidna budowa spokojnie wytrzyma intensywne prace w drewnie, pozwoli nam to rozpalić ogień, a nawet zbudować schronienie. Pewnie zaraz przeczytam w komentarzach, że multitool będzie lepszy, bo ma kombinerki… Tylko czy naprawdę ich potrzebujesz? Nie lepiej mieć lżejsze narzędzie, które bez problemu obsłużysz jedną ręką? Może być to przydatne podczas wycinania się samemu z pasów bezpieczeństwa… Waga w czasie wędrówek także ma znaczenie, w codziennym życiu również. Kiedyś sam z uporem nosiłem toola przy pasku, po pewnym czasie włożyłem go do torby i tam został. Z K4 nie ma tego problemu, traktuje go jako podstawowy nóż w EDC, a nóż mam zawsze w kieszeni. Możliwość przełożenia klipsa zadowoli pewnie leworęczne osoby, niektóre produkty to oferują.

Produkt także jest objęty już legendarną 25 letnia gwarancją producenta, a serwis załatwia sprawy od ręki. Jest to kolejny fajny atut, bo nie zostajecie długo bez swojego codziennego kompana.

Podsumowując mogę z czystym sumieniem zarekomendować Wam Leathermana Free K4 jako świetne narzędzie na trudne czasu, ale nie tylko… Kupując go możecie zdobyć kompana na długi latam, a on na pewno się odwdzięczy. Zachęcam do zapoznania się z cała ofertą sklepu Militaria.pl Znajdziecie tam wiele przydatnych rzeczy na ciężkie czasy, które właśnie na naszych oczach nadeszły.


Czy 2300 lumenów to dużo ?

Przyszedł czas abym zdał relację jak sprawdza się u mnie latarka Olight H2R Cool White Produkt zakupiłem za własną gotówkę w Militaria.pl, była to świadoma decyzja. Długo myślałem jaką latarkę kupić i padło właśnie na Olight.

Na początek jak zawsze, klika suchych danych od producenta:

Maksymalny strumień światła2300 lumenów
Wiązka światłaszeroka
Tryby świeceniaTak
Czas pracy w najmocniejszym trybie1 h 50 min
Czas pracy w najsłabszym trybie45 dni
Zasilanie podstawoweakumulator 18650 3000mAh (trzeba dodać, że specjalny ! )
Zasilanie akumulatorowejw.
Materiał obudowyaluminium
Klasa wodoszczelnościKlasa IP
Długość110 mm
Średnica25 mm
Waga64 g (bez akumulatora)
Cechy dodatkoweLatarkę można wyjąć z montażu i wykorzystać jako latarkę ręczną.

Czemu właśnie ten model ? Najważniejszym parametrem na jaki postawiłem to możliwość używania jako czołówki. Dzięki taśmie na głowę, która jest w zestawie mamy właśnie taką możliwość. Kolejnym atrybutem jest szeroki strumień światła jaki daje nam dioda Cree XHP50 w połączeniu z soczewka PMMA TIR. Podczas obozowania w lesie jest to bardzo duży atut i poruszanie się po zmroku jest po prostu czystą przyjemnością. Oczywiście mamy także duży zapas ,,mocy świetlnej”, 2300 lumentów robi robotę, chociaż taką moc mamy dostępną tylko przez 1 minutę. Osobiście używam rzadko maksymalnej ilości światła, najwięcej używam 30 lumenów. Jest to spowodowane tym, że taka ilość wystarcza. Czas pracy na 30 lumentach to około 50h.

Tryby pracy / czas świecenia (przy zasilaniu akumulatorem litowym z zestawu – 18650 3000 mAh 3,6V):

– 2300 – 750 lumenów / 1 min + 1 h 50 min
– 600 lumenów / 2 h 30 min
– 150 lumenów / 10 h
– 30 lumenów / 50 h
– 1 lumen / 45 dni
Tryb SOS

Kolejnym elementem jaki spowodował, że wybrałem H2R jest możliwość ładowania bez wyciągania akumulatora. Zapewnia nam to dodawana w zestawie ładowarka USB. Niestety taki system spowodował, że w środku jest wbudowany akumulator 18650, ale dedykowany. Od zwykłego akumulatora różni się tym, że jest dłuższy i ma przy plusie dodatkowy minus. Nie można do ładować w normalnej ładowarce, ja zrobiłem zwarcie (sierota…)

Latarka jest wodoodporna i posiada normę szczelności  IPX-8 (odporność na ciągłe zanurzenie na głębokość do 2 m), nie będę z nią nurkować, jednak ulewy nie są jej straszne.

W zestawie oprócz taśmy umożliwiającej montaż na głowię oraz ładowarki dostajemy klips. Jak ktoś lubi nosić latarkę przy sobie w kieszeni, będzie miał taką możliwość. Ja osobiście w EDC noszę mniejszy model I3E, który po prostu jest mały oraz lekki, kiedyś może podsumuję ten model 🙂

Podsumowując chciałbym polecić H2R Latarka po tych 2 latach intensywnego używania wygląda jak nowa, akumulator ciągle trzyma tak samo i nigdy nie nie zawiodła ! Jest to chyba najlepsza rekomendacja jaką można sobie wymarzyć.

Zastanawiam co powiecie na serię blogów codziennych, w których będę zdawać relację z tego jak uratowałem świat dzięki Mojemu EDC 🙂 Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie 🙂

Już niedługo pojawi się recenzja Leathermana K4 od Militaria.pl