Ponad 350$ na chinola.. Reate Crossroads z M390

Dzięki uprzejmości kolegi Horzuff z Knives.pl miałem okazję wziąć udział w testach noża Reate Crossroads, który został zaprojektowany przez Kirby Lambert. Reate Knives to młoda marka, która używa dobrych materiałów oraz umie je złożyć w całość.

Dane techniczne noża:

Długość całkowita – 8.375” – 21,27 cm
Długość ostrza – 3.625” – 9,21 cm
Długość krawędzi tnącej – 3.5” – 8,89 cm
Wysokość ostrza – 1.25” – 3.18 cm
Grubość ostrza – 0.15” – 0,38 cm (3,8 mm)
Materiał ostrza – stal M390 od Bohlera
Twardość ~ 61 HRC
Szlif wklęsły
Wykończenie satynowe
Typ ostrza – gładkie
Długość rękojeści – 4.72” – 11,99 cm
Wysokość rękojeści – 1.125” – 2,86 cm
Grubość rękojeści – 0.16” – 0,41 cm
Waga – 5.31 oz. – 150,54 gram
Blokada – linerlock (tutaj moim zdaniem to bardziej frame lock)

Nóż został wykonany bardzo uczciwie, chociaż śruba pivotu wystaje trochę bardziej niż imitacja po drugiej stronie. Mechanika moim zdaniem jest dobra, nóż klika bardzo przyjemnie. Detent ball nie jest mocny, jednak nie musimy się bać o samoistne otwarcie noża w kieszeni. Backspacer zamocowany jest na tulejach, blokada zapada na całą grubość wkładki. Centrowanie jest idealne, zobaczcie zresztą sami, jak nóż prezentuje się na filmie.

Nóż przychodzi w fajnym zestawie, dostajemy pokrowiec, woreczek na nóż, naszywkę, szmatkę do wycierania, zapasowe podkładki oraz śrubki.

Kolega Marcin z Knife Hospital nawet go rozłożył i możecie zobaczyć z czego jest zbudowany.

Ps. Na marginesie polecam gościa, jeżeli masz jakiś problem z nożem lub chcesz aby był ostry to śmiało możecie do niego pisać.

Jestem trzecią osobą, która testuje ten sam egzemplarz i widać już lekkie ślady po pozostałych użytkownikach. Przez tydzień zabawy nie można za dużo powiedzieć o niezawodności narzędzia, jednak nóż jest solidny i myślę, że nie jedno wytrzyma. Ja używałem go przede wszystkim jako EDC. Trafił się także wypad na podlaską wieś, gdzie musiał trochę popracować oraz pomógł przy ognisku.

Pomógł zrobić klika śniadań, obiadów i kolacji…

Zrobiłem nawet wykałaczkę jakiemuś olbrzymowi…

Wklęsły szlif zdecydowanie czuć, nie jest to Opinel, chociaż nie można powiedzieć, że nóż tylko łupie produkty. Stal m390 jest już dobrze znana na rynku i jej agresywność ciecia jest na wysokim poziomie. Nóż przyjechał trochę stępiony, parę ruchów na skórze z pastą polerską zdecydowanie poprawiła jego stan. Z produktami spożywczymi i patykami na ognisko radzi sobie naprawdę dobrze. Nie zauważyłem przez te kilka dni spadku ostrości, jednak nie oszukujmy się, nóż mało pracował. Trochę bałem się samego projektu rękojeści, ale dłuższa praca nie spowodowała dyskomfortu.

Moim zdaniem to bardzo fajny nóż, jednak jego cena jest mi nie do przejścia… Ponad 350 $ można wydać zdecydowanie na lepszy projekt i inną bardziej znaną markę.

Na koniec porównanie wielkości z innymi ostrościami 🙂






Ruike P671-CB, jak to jest mieć nóż składany w kieszeni ?

Na początku tego roku dostałem do testów od sklepu Kolba.pl nóż Ruike P671-CB. Mam w swoich zbiorach dwa noże tej marki i jestem zadowolony, tym razem jednak dostałem foldera. Ogólnie nie przepadam za tym typem noży i tego nie ukrywam. Jednak wygoda noszenia w kieszenie do wielu z Was pewnie przemawia. Moje odczucia poznacie pod koniec recenzji.

Zacznijmy od suchych danych technicznych:

  • Profil głowni Drop Point
  • Twardość stali [HRC] 58-60
  • Typ blokady ostrza Liner Lock
  • Typ noża składany
  • Typ otwierania flipper
  • Typ stali nierdzewna – 14C28N
  • Dane dodatkowe:
  • Jelec brak
  • Klips do noszenia jest
  • Materiał okładzin kompozyt – G10, tworzywo sztuczne – włókno węglowe
  • Odporność na korozję wysoka
  • Odporność na stępienie średnia
  • Producent Ruike, Chiny
  • Typ szlifu płaski
  • Wspomaganie otwarcia jest / łożyskowe
  • Zastosowanie (przeznaczenie) EDC
  • Wymiary :
  • Długość całkowita [mm] 164
  • Długość głowni [mm] 70
  • Długość po złożeniu [mm] 64
  • Grubość głowni [mm] 3,5
  • Masa [g] 104

Zapraszam do obejrzenia, krótkiej prezentacji video

Nóż jak tylko do mnie dotarł trafił do kieszenie i do tej pory z niej nie wychodzi. W pracy, w domu, podczas remontu mieszkania, na zakupach… Dosłownie wszędzie jest ze mną i jak na razie to moje podstawowe EDC.

Zacznijmy od jego wykonania, które jest na wysokim poziomie. Szlify ma symetryczne, brak jakichkolwiek ostrych niewykończonych krawędzi, po prostu dobra robota. Blokada zapada w połowie, laminat na okładzinach nie odchodzi. Ruike pomału mnie przyzwyczaja do swojej staranności i to doceniam. Jedyny minus jaki zauważyłem to delikatny problem w mechanice noża… Detent Ball wypada na krawędzi głowni i podczas otwierania noża potrafi wydawać piskliwy dźwięk. Myślałem, że mu przejdzie po kilku dniach klikania, ale klikam już dwa miesiące i ciągle występuje ten efekt dźwiękowy, chociaż jest już mniejszy. Praca łożysk jest dobra, oczywiście miałem w rękach noże, które śmigały lepiej, ale nie ma co wymagać od jednego rzędu łożysk stalowych. Jak na nóż z tej półki cenowej jest naprawdę dobrze.

Ergonomia jest dobra, nóż leży w dłoni bardzo fajnie. Spowodowane jest to pewnie jego nie małą grubością rękojeści, która wynosi ~20mm. Podczas pracy nic mnie nie uwierało i można było spokojnie popracować bez efektu bolącej dłoni. Podczas remontu pracowałem nim cały czas i nie miał lekko, najbardziej chyba odczuł zmianę podłogi w mieszkaniu. Cięcie podkładów pod panele wykończyło jego czubek i niestety po 8h cięcia był już pół okrągły… Jak na 14C28N jest to normalne zachowanie, wystarczyła chwila na diamentach i nóż wrócił do formy. Przy codziennym ,,zwykłym” używaniu ostrość robocza wystarczała mi na około 3 tygodnie. Myślę, że zwykły użytkownik nie ostrzyłby tak często, ja jednak lubię jak spod KT odskakują włosy z ręki.

Nożyk ma głęboki klips i w kieszeni siedzi bardzo fajnie. Nosiłem go nawet w dresach i nie wypadł mi ani razu.

Sam projekt jest moim zdaniem naprawdę ciekawy i nie budzi u ludzi lęku. Wręcz przeciwnie, miałem go ze sobą w sądzie i panom na bramce tak się spodobał, że jak wracałem to przyłapałem ich na oglądaniu. Od razu powiem, że byli w wieku około 50 lat. Często także wyciągam go w sklepie do otwarcia jakichś opakowań zbiorczych i jeszcze nikt na mnie nie wezwał policji… Ostatnie wydarzenia dały negatywny pogłos ostrym narzędziom. Trzeba jednak pamiętać, że nie noże krzywdzą, bo jeżeli to robią, to powinniśmy także zakazać łyżek, bo powodują otyłość…

W projekcie tego noża bardzo urzekł mnie Front Flipper, nie miałem wcześniej możliwości edecowania noża z takim systemem otwierania. Trzeba się do tego przyzwyczaić, może nauczyć, po opanowaniu polubiłem takie rozwiązanie. Oczywiście nóż ma dodatkowo obustronny kołek, jednak zdecydowanie wygodniej jest używać tego pierwszego rozwiązania. Sam kołek jest bardzo ciekawie zrobiony, użycie G10 jest fajnym rozwiązaniem, chociaż nie każdy je pewnie polubi…


Co tu dużo mówić, Ruike P671-CB to kawał dobrego narzędzia, które na pewno nie rozleci się przy pierwszym cięższym zadaniu. Mój egzemplarz musicie uwierzyć, że dostał w kość i nadal jest pełnosprawnym nożem. Czy folder wyprze z paska noże o stałej głowni? Zdecydowanie nie, po prostu ja lubię bardziej noże o stałej głowni. Zachęcam jednak miłośników ostrości do zapoznania się z ofertą noży Ruike w sklepie www.kolba.pl






Czas, czas ….. Co z tymi Lasami Państwowymi ? Czemu czasem nie odpisuję na pytania ? Jakie mam plany ?

Dziś parę spraw organizacyjnych… Od jakiegoś czasu cierpię na jego brak i wiem, że już na to marudziłem. Dorosłe życie prawie 30 letniego faceta daje się we znaki. Zakup mieszkania w innej części kraju, dziecko w drodze, zmiana pracy… Sami rozumiecie 🙂 Testy idą pełną parą i już niedługo pojawi się tekst o nożu marki Ruike, którego mogę przetestować dzięki uprzejmości sklepu www.kolba.pl Oprócz foldera mam też coś innego na testach, śledzący instagram pewnie się domyślają o czym wspominam, jednak na to przyjdzie jeszcze czas.

Dziś chciałbym jednak poruszyć inny temat, czas chyba powiedzieć co dzieje się z naszą wspólną sprawą, którą jest porozumienie z Lasami Państwowymi. Do tej pory dostawałem dużo zapytań od Was co w tej sprawie słychać. Nie mogłem jednak za dużo powiedzieć, ponieważ sam nic nie wiedziałem. Lasy milczały jak zaklęte, a ja nie miałem też chęci ich pytać… Nie wiem dla czego, może to spowodowane było tym, że po ostatnim spotkaniu nic konkretnego nam nie zostało przedstawione… Wczoraj jednak dostałem zaproszenie na kolejne spotkanie tym razem termin to marzec 2019. Fajnie, że jednak sprawa idzie swoim życiem już i problem zalegalizowania naszej leśnej działalności może się skończyć kiedyś. Będę was informował, jak tylko dowiem się znów czegoś więcej. Mam nadzieję, że uda mi się podjechać na to spotkanie, chociaż termin jest mi mało dogodny. Warto jednak ciągle działać i nie ma co przestawać, może będę jak taka mała kropla wody co drąży skałę. Musicie uzbroić się w cierpliwość, tak samo jak i Ja.

Kolejną sprawą są Wasze pytanie i prośby o doradzenie jaki nóż wybrać. To nie jest tak, że olewam pytania. Często maile mi uciekają, jednak staram się odpisywać na wszystkie. Przepraszam jak komuś nie odpiszę… Możecie pisać na FB ( https://web.facebook.com/znozemprzezswiat/ ), będzie mi zdecydowanie łatwiej odpisywać. Osoby, które nie mają swojej “twarzoksiążki”, mogą dalej zadawać pytania przez formularz kontaktowy. Lubię doradzać, wiec nie musicie się krępować, czasem tylko brak czasu mnie dopada.

Jakie mam plany… Ciężko odpowiedzieć, najbliższe parę dni to remont mieszkania… Pewnie podzielę się relacją z przebiegu, będzie okazja przetestować jakiś nóż w warunkach miejskiego EDC. Wracam także na łono Podlasia, stęskniłem się za tymi lasami. Jeżeli ktoś jest z okolić Białegostoku zapraszam do kontaktu, będzie okazja zorganizować większe ognisko. No i przypominał już nie długo recenzja foldera, potem coś innego. Zachęcam Was do śledzenia i czytania, chociaż jestem nudny…



KRÓTKA HISTORIA NESSMUKA :)

Długo nic nie pisałem i chciałbym Was za to mocno przeprosić. Na swoją obronę mogę tylko powiedzieć, że od nowego roku blog ruszy z nową energią i powinniście być zadowoleni. Teraz jednak nie warto Wam zawracać głowy moim brakiem czasu, przejdźmy może od razu do testu.

Dłuższy czas śledzę barwną scenę naszego rodzimego nożoróbstwa, jednak jedna postać budziła u mnie do tej pory bardzo dużą ciekawość. Chodzi dokładnie o Kaminari Knives, niektórzy znacie go jako Patryka. Prowadzi on swój kanał na You Tube (https://www.youtube.com/channel/UCvk3eDMyLD42dLpULXS0Z8A), na którym pokazuje, jak wykonuje swoje noże, testuje je oraz zaraża swoją pasją do łowienia ryb 🙂 Człowiek orkiestra jednym słowem, jednak można śmiało stwierdzić, że ma ugruntowaną pozycję w świecie ludzi  zajmujących się wytwarzaniem noży. Słynie głównie z noży kuchennych, które są sławne na całym świecie, ale robi także noże innego typu. Jak sam mówi: ,,Jestem zwolennikiem stali węglowych. Po odpowiedniej obróbce świetnie tną i trzymają ostrość. Węglówka ma duszę 🙂” Oczywiście robi także w innych stalach, np. M390 z tego co pamiętam. Kiedyś byłem w warsztacie i trzymałem jakiegoś blanka z tej stali. Patryk swoją przygodę z nożami zaczął w 2006 roku od prostych noży terenowych, teraz głównie wykonuje noże kuchenne wedle japońskich technologii. Noże jego produkcji są doceniane przez kucharzy,  jest to chyba najlepsza rekomendacją. Patryk wszystkie swoje noże wykonuje samodzielnie, często wykuwa je, sam także hartuje swoje produkty. Jak twierdzi: ,, Prawidłowa obróbka cieplna to najważniejszy etap produkcji. Od niej zależy wytrzymałość noża oraz jego właściwości tnące. Dlatego obróbkę cieplną przeprowadzam sam, tak aby mieć kontrolę nad każdym etapem pracy.” Kaminari wypracował swój własny styl, który widać w jego pracach, główną inspiracją są same materiały z jakich wykonuje noże. Osobiście do testów otrzymałem nóż Nessmuk, który jest całkowicie inny niż wszystkie. 

 

Dane techniczne:

Stal – NCV1

Twardość – ~60hrc

Grubość klingi – 5mm

Długość całkowita – 26,2cm

Długość krawędzi tnącej – ~130mm

Szlif – niepełny płaski

Kawał noża, który ma bardzo duży zapas mocy i nie omieszkałem tego sprawdzić.  Nóż odebrałem sam z warsztatu Patryka, nie mogłem się doczekać na dorobienie pochewki, dlatego w teście jej nie będzie. Patryk nie zdążył zrobić kydexu, a mi on nie był potrzebny, w końcu miałem testować nóż. Na drugi dzień zabrałem nóż do ogrodu i pierwsze co mi wpadło w rączki, to porąbane polanka brzozowe, postanowiłem trochę pobawić się w batonowanie.

 

Nóż wyszedł bez najmniejszego uszczerbku, 5mm dobrze zahartowanej stali nie jest tak łatwo zniszczyć. Kolejnym testem, który zrobiłem był test czubka, tutaj także nie było problemu i nożyk zaczął swoją standardową pracę, oczywiście możecie zobaczyć jak przeszedł test czubka na filmie.

 

Wystarczy tego męczenia noża, czas na normalne użytkowanie… Brak pochewki trochę jednak przeszkadzał w wygodnym przenoszeniu, udało mi się zabrać go kilka razy do lasu na grzyby, dodatkowo zaliczyłem jeden nocleg tylko z nim jako podstawowe narzędzie. Co ja mogę powiedzieć, jest naprawdę fajny. Dzięki rozmiarom noża nie miałem problemu z przygotowaniem opału na noc. Kuchnia polowa także przebiegła bardzo pomyślnie, szlif niepełny płaski przy 5 mm jeszcze co nie co tnie:) Wiadomo, nie jest to Opinel, jednak zrobi inne rzeczy zdecydowanie lepiej od niego. Nigdy wcześniej nie miałem okazji używać Nessmuka i trochę żałuję, dzięki Patrykowi polubiłem taki profil głowni. Nóż także testowała w kuchni moja Żoneczka i Mamusia, obie bardzo polubiły jego agresję cięcia i teraz mi marudzą, że chcą noże japońskie, od tego, jak to mówią ,, Japończyka z Redy”. Nóż trzyma ostrość bardzo fajnie, po około 3 tygodniach pracy w drewnie oraz w kuchni nie zauważyłem spadku agresywności cięcia. Udało mi się przetestować go na stali konstrukcyjnej i strugał ją bez większego problemu. Jedyne co pokonało KT to kamień, na który spadł w lesie, pojawiła się mała szczerba, którą można wyrównać w 5 minut na diamentach.

Czas chyba trochę powiedzieć o wykonaniu… Nóż jest zrobiony dość dobrze, jednak został zachowany surowy styl, jest to typowy robol do ciężkich zadań. Wiem, że Patryk umie zrobić ładne cacuszka, dla tego nie będę się czepiać tego noża. Wyjście szlifu ok, szlify wyglądają na równe, okładziny spasowane dobrze, wiec czego chcieć więcej. Ostatnio pojawił się dziwny trend, wszyscy psioczą na wykonanie noży… Kurcze nie kumam tego, jak coś zostało zrobione do roboty, wyszlifowane z ręki i ma jakieś tam delikatne skazy to nie jest to powód do skreślenia narzędzia. To ma działać. A jak widzę jakieś wady, to przynajmniej czuję, że zrobiła to osoba, a nie maszyna… W nożu Patryka znalazłem jedną krzywą linię do poprawy pilnikiem w 10 minut. Nóż był zrobiony do testów i nie będę oczekiwać jakości takiej jaką widziałem w innych pracach, przygotowanych pod klientów. Bardzo spodobały mi się pomarańczowe przekładki w rękojeści oraz czerwone śruby, ożywia to całość i dodaje smaczku. Bałem się trochę wzoru Toxic na okładzinach, praktyka pokazała, że nie było czego, w pracy nożem nie czułem dyskomfortu. Pokazywałem go wszystkim znajomym i każdy mówił, że w końcu mam fajny nóż, to chyba mówi wszystko w tym temacie….

Podsumowując mogę powiedzieć, że był to chyba najdłużej testowany nóż przez moją osobę. Polubiłem go na tyle, że nie mogę się z nim rozstać i chyba muszę zapisać się w kolejkę do Patryka 🙂 Nóż robi robotę i mogę go polecić każdemu, Patryk zna się na robocie i myślę, że warto zainwestować w jego pracę, zapraszam do odwiedzenia strony: https://kaminari.pl/

 

 

 


HOGUE KNIVES – CZYLI CO ZNACZY MADE IN THE USA

Zawsze chciałem mieć dobry folder z napisem Made in the USA, tylko jakoś zawsze wybierałem coś tańszego lub zrobionego przez jakiegoś nożoroba. Ostatnio dzięki uprzejmości firmy Togo (www.togo.com.pl) mogłem przekonać się czy dobrze robiłem.

Dostałem do zabawy trzy noże marki Hogue. Firma została założona w 1968 roku w USA i do tej pory robią tam swoje produkty. Jak możemy przeczytać na ich stronie: ,,  Każdy produkt Hogue – od chwytów pistoletowych, przez długie pistolety, przez komponenty AR, aż po specjalistyczne noże do sprzętu i akcesoriów – jest zbudowany w duchu dbałość o szczegóły i pełne poświęcenie dziedzictwu założyciela Guy’a Hogue’a”. Nie omieszkam sprawdzić jakie produkty robią teraz jego potomkowie i co sobą reprezentują. Firma jest bardziej znana wśród osób interesujących się bronią palną, ponieważ wykonują między innymi rękojeści poprawiające chwyt pistoletów. Noże do ich oferty zostały wprowadzone stosunkowo niedawno, jednak są ciekawą propozycją.

Do testów od Firmy Togo (www.togo.com.pl) dostałem trzy modele, nie ukrywam, że nie liczyłem aż na tyle i w tym miejscu chciałbym bardzo podziękować całej załodze sklepu. Paczka przyjechała do mnie na następny dzień i mogłem szybko zająć się zabawą nowymi nożykami. Każdy nożyk zapakowany był w oddzielny firmowy kartonik, a w jego wnętrzu znajdował się: nóż, pokrowiec do noża, kartka z informacją ogólną na temat użytkowości produktu, saszetka z olejem do smarowania noża, naklejka oraz saszetka pochłaniająca wilgoć. Przydałby się kluczyk do pivota. Dlaczego, to potem sami wywnioskujecie 🙂

Pierwszym modelem, który wylądował w kieszeni był  X1 Microflip Black.

Dane techniczne jakie podaje producent:

Stal klingi: CPM-154
Długość całkowita: 170 mm
Długość klingi: 70 mm
Grubość klingi: 3.0 mm
Waga: 85 g
Blokada: plunge lock
Rękojeść: aluminium
Klips: tak
Funkcje specjalne: Etui w zestawie, Flipper
Designer: Allen Elishewitz

Powiem wam, że ten maluszek od razu przypadł mi do gustu… Ma trzy podstawowe atuty, jakie uwielbiam w folderach:

-Flipper

-Aluminium na rękojeści

-Nieduży rozmiar

Do tego dostajemy jeszcze stal CPM154, która nie jest może aż tak super, ale dużo osób ją używa i nie narzeka. Ja wypowiem się o niej trochę później. X1 trafił na moje EDC i sprawował się naprawdę super w codziennym użytkowanie. Otwieranie paczek, listów, cięcie kartonów z jego pomocą idzie naprawdę dobrze. Wiadomo ~65mm krawędzi tnącej niesie za sobą dużo ograniczeń, ale spokojnie możemy dzięki niemu zrobić sobie nawet kolację. Kolejnym atutem jest grubość głowni, która wynosi 3mm. Nie strach użyć go do cięższego zadania, przy którym ,,Tapeciak” rozpadnie się od razu. Do tego mamy szlif wklęsły, co daje nam naprawdę fajną precyzję ciecia. Nie zauważyłem, aby cięte produkty ,,kleiły” się do głowni, wręcz przeciwnie.

 

Mechanika jest na naprawdę dobrym poziomie, pewnie niektórzy widzieli w relacjach, że chodziłem jak opętany i cały czas klikałem. Detent trzyma dość mocno, przez co otwierając pierwszy raz nóż można pomyśleć, że ma wspomaganie. Jedynie co czasem zaburzało mi klikanie był odkręcający się pivot, producent dał klej ale zdecydowanie za mało. Ponowne skręcenie na klej pewnie rozwiąże sprawę, ja jednak tego nie zrobiłem. Nie musicie się bać, że zgubicie śrubę na starcie, gwint jest tak długi, że nie da się nie zauważyć jej wykręcenia… Ostrze noża posiada blokadę typu ,,plunge lock”, która do tej pory znana mi była raczej z noży otwieranych dzięki sprężynie. Po otwarciu można zabezpieczyć przycisk, aby uniknąć przypadkowego zamknięcia. Ja nigdy go nie zabezpieczałem i wszystkie palce mam na miejscu. Rękojeść jest aluminiowa, pokryta czarną powłoką, która trzyma się znakomicie. Nie zauważyłem też, aby rysowała się od samego patrzenia na nią, trzeba się trochę będzie postarać, żeby zepsuć jej urok. Sama ergonomia chwytu jest bardzo fajna jak na takiego maluszka i nie ma co się dziwić, jeżeli Hogue lubi poprawić firmy produkujące broń palną. Mamy też klips, który możemy przełożyć ale tylko w pozycji Tip-down, jest bardzo prostej konstrukcji . Spełnia swoje zadanie bardzo dobrze, noża nie zgubiłem i to najważniejsze.

X1 przychodzi ostry, krawędź tnąca jest wypolerowana praktycznie na lustro, tylko bardzo delikatnie ucieka przy czubku. Jest to jedyna krzywizna w tym egzemplarzu. KT i tak z czasem będziemy musieli wyprowadzić od nowa, więc nie uważam tego za jakąś wadę. Przyznaję się bez bicia, że ten model przypadł mi bardzo do gustu. Jedynym minusem jak dla mnie jest troszeczkę zbyt agresywny rodzaj ,,gimping”, ale taki minus to nie minus, palec przynajmniej nie ucieka.

Podsumowując mogę powiedzieć, że chyba nie oddam tego noża i zostanie na dłużej ze mną. Ma wszystko, czego potrzebuję do EDC i do tego mi się podoba.

Czas przyszedł jednak na zabawę kolejnym modelem, tym razem padło na EX-03 4.0. Tutaj skończyły się żarty z małym nożykiem.

Dane techniczne:

Stal klingi: 154CM
Długość całkowita: 226 mm
Długość klingi: 102 mm
Grubość klingi: 3.8 mm
Waga: 142 g
Blokada: plunge lock
Rękojeść: GFK
Klips: tak
Funkcje specjalne: Etui w zestawie
Designer: Allen Elishewitz

Sami widzicie 102mm na klindze i ~96mm krawędzi tnącej… Noże o takich wymiarach w reguły zabieram do lasu jako podstawowe narzędzie, nigdy nie nosiłem tak dużego foldera na EDC… No dobra, ale trzeba było spróbować i sprawdzić jak to będzie.

Materiały użyte w tym modelu jednak już nie tak bardzo przemawiają do mnie jak w X1. Rękojeść z GFK ? Nie, nie i jeszcze raz nie. Jedyne sztuczne materiały na rękojeści jakie toleruje to G10 i dobra Micarta. GFK nie podeszło mi od razu, są to moje subiektywne odczucia i tego nie zmienię. Na głowni jest CPM154, sprawdziłem tą stal w X1 i moim zdaniem jest bardzo fajna. Agresja cięcia jest bardzo dobra, trzymanie ostrości też w porządku. Są lepsze stale, ale na EDC CPM154 wystarcza i śmiało można jej zaufać.

EX-03 zaskoczył mnie jednak bardzo mało ergonomicznym chwytem. Po dłuższej pracy wyczuwałem bardzo duży dyskomfort, spowodowane jest to brakiem fazowania rękojeści w miejscu gdzie wchodzi złożona głownia. Tutaj Hogue dał ,,ciała” i to naprawdę cios w me serce. Problem rozwiązują rękawice, które często używają policjanci służb specjalnych lub wojskowi. Może taki był zamysł tego projektu, jednak marka która poprawia innych w kwestii chwytu mogłaby to jakoś ogarnąć.

 

Długość KT w tym przypadku pozwala na zdecydowanie wygodniejszą pracę narzędziem. Płaski szlif w kuchni sprawuję się rewelacyjnie i zrobienie obiadu na wyjeździe przebiegnie sprawnie. Na EDC jednak jest za duży i tu po raz kolejny odzywają się moje subiektywne przekonania. Znam ludzi, którzy lubią noże większe, jednak mi jakoś nie jest taki potrzebny, chyba, że w lesie….

Mechanika podobnie jak w X1 jest bardzo fajna, otwieranie za pomocą kołka przebiega sprawnie i nie ma z tym problemu. Detent trzyma trochę mniej i zdecydowanie na plus przy takim systemie otwierania. Ostrze zabezpieczone także blokadą typu plunge lock, tak samo jak w przypadku X1 nie wyczuwam żadnych luzów góra-dół. Niestety tutaj pivot też wymaga sklejenia, ponieważ po tygodniu użytkowania złapał luz… Chyba Hogue musi zacząć używać mocniejszego kleju do gwintów.

Nóż był ze mną pod namiotem i przez trzy dni używałem tylko niego. W obozowej kuchni sprawował się dobrze, kijki na ognisko sprawił też znakomicie. Co więcej można oczekiwać od foldera, przecież nie będę nim batonował. Nóż ma zapas mocy i szybko go na pewno nie zniszczymy. EX-03 posiada klips, który jest duży i trzyma bardzo dobrze. Możemy go przekładać w dwóch płaszczyznach, co jest bardzo jakbym dodatkiem. Każdy użytkownik ma swoją ulubioną pozycję przenoszenia noża w kieszeni i dzięki możliwości przekładania klipsa mamy możliwość dopasowania pozycji.

Podsumowanie tego noża jest trochę kłopotliwe.. Po pierwsze mam zastrzeżenia do ergonomii, po drugie materiał okładzin mi nie przypasował. Gdyby nóż miał okładziny z dobrego G10 i gdyby niektóre krawędzie były tak ostre to z chęcią włączyłbym ten nóż do ekwipunku… Oczywiście nie odradzam wam zakupu, bo jest to dobry produkt z zapasem mocy. Komu bym go polecił ? Wojskowym, którzy potrzebują dużego foldera i często noszą rękawice taktyczne.

Ostatnim nożem jaki miałem okazję używać jest Hogue EX-A04.

Dane techniczne:

Stal klingi: 154CM
Długość całkowita: 203 mm
Długość klingi: 89 mm
Grubość klingi:
Blokada: Plungelock
Rękojeść: G10
Klips: tak
Funkcje specjalne: Etui w zestawie
Designer: Allen Elishewitz

Moim zdaniem nóż najbardziej ,,egzotyczny”, nigdy nie używałem automata. Zawsze jakoś uciekałem od tego rozwiązania, wychodziłem z założenia, że wolę mieć kontrolę nad ostrzem. Hogue zmienił moje podejście i totalnie rozwiązał moje obawy… Mamy możliwość łatwego otwarcia noża, nawet w rękawicach i każdych warunkach.

W porównaniu do EX-03 na rękojeści mamy G10, które lubię. Tylko znów te krawędzie ostre w miejscu, gdzie chowa się składana klinga… Może to tylko ja mam taki problem, nie wiem, ale przeszkadza mi to przy cięższych pracach. Jestem przyzwyczajony do noży ze stałą głownią i tam nie ma takich problemów. Składaki mają swoje uroki, ale mają też wady. Myślę, że zaokrąglenie krawędzie pomogłoby w znacznym stopniu polepszyć komfort.

Wracając do noża, ma on bardzo fajną linie i praca nim jest bardzo przyjemna.  Krojenie produktów spożywczych idzie sprawnie, ciecie lin, kartonów również.  Długość krawędzi tnącej wynosi ~84mm, gwarantuje nam to wygodę pracy w obozowych warunkach i na EDC nie jest za dużo.  Osobiście uważam, że taki rozmiar jest dla mnie maksymalny w folderze na EDC. Nosiłem nożyk całymi dniami w kieszeni letnich spodenek i mi nie ciążył, mógłby zostać także u mnie na dłużej podobnie jak X1-MF.

Czas powiedzieć parę słów o mechanice, która jest na bardzo dobrym poziomie. Polubiłem ten system otwierania i przestałem się go obawiać. Wkładając nóż do kieszenie możemy zabezpieczyć nóż i nie ma mowy o niekontrolowanym otwarciu. Z kolei po otwarciu znów możemy zabezpieczyć nóż przed niekontrolowanym złożeniem, dzięki czemu praca tym narzędziem jest bardzo bezpieczna. Głownia jest czarna, nie mam pojęcia co to za rodzaj powłoki… Szukałem i nie znalazłem….. Fakt jest taki, że jest to naprawdę solidna powłoka. Nie zauważyłem nawet małej ryski, moje użytkowanie nie zrobiło na niej wrażenia, nóż wygląda ciągle jak nowy. Nóż ma identyczny klips jak w EX-03, niestety jest tylko jedna pozycja Tip-down. Podobnie jak w poprzednich nożach występuje problem z rozkręcającym się pivotem… Producent musi zacząć dodawać do zestawu kluczyk i dodatkową saszetkę z klejem do gwintów, jeżeli sami boją się dać trochę tego specyfiku, który rozwiązałby ten problem raz na zawsze.

Podsumowując EX-A04 przypadł mi do gustu bardziej niż EX-0, ale i tak moje serce skradł X1-MF. Ten maluszek jest po prostu świetny i z chęcią widziałbym go w moim EDC na stałe. To chyba pierwszy folder od 6 lat, który tak mi się spodobał.

 

W czasie, gdy producenci z Chin zalewają rynek bardzo dobrymi projektami wykonanymi z dobrych materiałów, Hogue ma ciężkie zadanie, aby się przebić na rynku nożowym. Jego cena nie jest najniższa i nikt tego nie ukrywa. Koszt noży jakie miałem na testach wynosi ~2667zł dla większości z nas jest to dużo, jednak dla Amerykana to zaledwie ~700$. Kupując Hogue kupujemy nie tylko nóż, ale także napis MADE IN THE USA. Ja zawsze chciałem mieć nóż z USA, dzięki Togo miałem okazję utwierdzić się w przekonaniu, że warto. Chociaż jeden projekt nie przypadł mi do gustu, dwa kolejne utwierdziły mnie w przekonaniu, aby szybciej dozbierać brakujące środki i uzupełnić moje EDC o Hogue X1-MF. Wy też możecie sprawdzić ofertę na www.togo.com.pl- może coś wpadnie wam w oko. Na koniec jeszcze parę zdjęć 🙂