To chyba najdłuższy test, który robiłem. Plus jest taki, że przy okazji testowania używałem noży i jadłem to co lubię. Pod koniec 2022 roku napisał do mnie Pan Robert Eltmann, zajrzyjcie na jego Instagram @jasny_gwint_woodworking, z zapytaniem czy chciałbym pobawić się jego dziełem. Jak to ja- zgodziłem się, ponieważ lubię ludzi z pasją, którzy coś robią własnymi rękoma.

Tak do testów dostałem deskę do krojenia… Pewnie pomyślnie co to za banał i żart. Jednak nie tym razem… To bardzo przydatna rzecz w domu oraz w lesie:) Każdy z nas używa przecież deski. Czy nie chcielibyście czegoś lepszego niż masówka z supermarketu?

Pan Robert, który jest zresztą moim imiennikiem, jeszcze dziesięć miesięcy temu był na początku swojej zabawy z drewnem. Teraz jak obserwuję jego warsztat, to mogę powiedzieć, że rozwija się bardzo sprawnie. Nie byłbym sobą, jakbym nie zadał mu kilku pytań, z których dowiedziałem się ciekawych rzeczy. Z tego co mi powiedział, to od zawsze lubił tworzyć różne rzeczy. W pracy z drewnem odnalazł spokój i radość, dzięki czemu spełnia się. Do sklejania desek używa kleju TITEBONT III, który ma atesty amerykańskiej Agencji Żywności i Leków FDA. Klej jest dopuszczony do użytku z żywnością, oprócz tego deski zabezpiecza olejem i woskiem od Walrus Oil. Mogę Wam zdradzić, że ten sposób robi robotę. Deska nie pije wody i nawet próbowałem ją na wakacjach opalić palnikiem i olej z woskiem po prostu zaczął się wytapiać z wnętrza… Byłem w szoku, że to tak jest dobrze nasączone.

Nie znam się kompletnie na tetowaniu desek, więcej postanowiłem używać jej w normalny sposób. Jako punkt odniesieniami kupiłem nową deskę w sklepie „Agata…”, także produkowaną w Polsce z naturalnego drewna. Obie deski trafiły na stojak do kuchni i zacząłem przygodę kuchenną. Deski w domu u mnie nie mają lekko, nikt o nie za bardzo nie dba. Używamy codziennie, później lecą do zlewu. Często niestety zostają w nim na całą noc, przy dzieciach zmywanie zawsze jest odkładane na później.

Zawsze lubiłem jeść z deski, talerz to nie mój świat. Chyba nauczyłem się tego od dziadka, który też kanapki lubił kroić nożem na mniejsze części. Teraz moja córka już ma to po mnie i jak tata nie zrobi „kaczuszek”to nie przejdzie. Przy okazji zawsze mogę bawić się nożem i testować ostrość.

Nie mam zamiaru opisywać wymiarów lub kształtu, sami widzicie jak ona wygląda. Nie jest dużych rozmiarów, ale dzięki temu można zabrać jak do lasu lub na wycieczkę. Wiadomo, że Bushcraft bez gotowania to żadna przyjemność. Pan Robert robi inne kształty i każdy sam może dobrać coś pod swoje potrzeby. Moja deseczka była w tym roku ze mną wakacjach. Wieś to jakie miejsce, gdzie wszystko lepiej smakuję. Deska z wakacji jednak wróciła bez większych śladów i spisała się rewelacyjnie.

I tak to wyglądały testy, 10 miesięcy jedzenia, leżenia w zlewie i traktowania ostrymi nożami. Noże zdecydowanie lepiej znosiły starcia z nią niż z deskami bambusowymi, których używałem wcześniej. W porównaniu do deski z „Agaty…,” która równocześnie pracowała w kuchni na podobnych zasadach, ta praktycznie się nie zużyła. Zero pęknięć, wiadomo widać, że miała wielokrotne starcie z ostrą krawędzią noża. Wystarczy jednak papier, olej i będzie jak nowa.

Sami zobaczcie, co stało się z deską bambusową…

Widać, że się rozkleiła na łączeniach, sama w sobie nie była w ogóle zakonserwowana. Potraktowałem ją tylko olejem roślinnym i tak według mnie to było dobre SPA. W porównaniu do deski od Pana Roberta jest naprawdę słabej jakości.

Sam nie wiem co mógłbym więcej napisać, przy testach noży mam schemat. Pozwala to skupić się na danych punktach i realizować testy. W tym przypadku życie i czas pozwolił mi zweryfikować produkt i z czystym sumieniem go polecić. Żona mówi, że jak wszystkie stare deski już zdecyduje się wyrzucić, to zamówi sobie taką piękną ale większą na swoje potrzeby od Pana Robert.
Strona twórcy deski: www.jasnygwint.com
Ps. Dajcie znać, czy chcecie poczytać trochę o innych rzeczach niż noże? Bo mam jeszcze garnki, widelce i inne rzeczy 😎🤣


